Grupa docelowa kawiarni – na przykładzie krakowskiej Kociarni

kocia kawiarnia

Słyszeliście o Kociarni w Krakowie? To taka kawiarnia, w której mieszkają koty. I uspokajam, nie są pokarmem :)

Należę do tej części ludzi, którzy bardziej wolą koty niż psy. Pewnie dlatego pomysł na kocią kawiarnię wydał mi się super. Dowiedziałem się o niej z portalu polakpotrafi.pl, gdzie Pani Ewa zbierała pieniądze na otwarcie. Potraktowałem to jako kolejną ciekawostkę i nie śledziłem dalszych losów. Tymczasem historia Kociarni jest pouczająca dla każdego, kto otwiera swój lokal i ma problem z określeniem grupy docelowej kawiarni. 

Czy koty w kociej kawiarni mają się dobrze?

Wędrując po blogosferze trafiłem na ostry artykuł na temat Kociej Kawiarni autorstwa Orzechowskiej. Odruchowo wszedłem na facebooka i znalazłem fan page Kociarni. Rzadko można spotkać tak emocjonalne dyskusje na stronie kawiarni. Nie są to jednak dyskusje o wyższości tarty nad pizzą czy niższości Americano. W głównej roli występują tutaj… koty. I powiem Ci, że nic do śmiechu. Strony (a przynajmniej jedna) piszą już do siebie przez prawników.

W Kociej Kawiarni znajduje się osobne pomieszczenie dla kotów, regulamin obcowania ze zwierzakami a o porządek dbają wolontariusze z kociej Fundacji. Pomimo to, profesjonalni behawioryści i pasjonaci kotów zarzucają właścicielce złe traktowanie zwierząt:

fbkociaz

W pewnym momencie zwątpiłem i zacząłem szukać innych kocich kawiarni. Nie jest ich dużo, bo jedynie kilkadziesiąt na świecie. I o dziwo w Chinach nie ma ani jednej :)

Napisałem do kawiarni w Helsinkach, Wilnie i San Diego z pytaniem, jak oni radzą sobie z obrońcami praw zwierząt i jak traktowane są koty w ich lokalach. Oto ich odpowiedzi:

Cat Cafe w San Diego:

Hello Luk. The animal rights activists are incorrect. We make sure that interactions with the animals are respectful and we also make sure it does not get too loud. We’ve had more than 70 cats in here, and 62 adoptions. Surely if the animals were stressed, we wouldn’t have had 62 of them interacting with people in ways that make them want to take the cats home. Allowing children in does require a little extra work on our part, because we have to make sure they are respectful with the animals. But as long as they are properly supervised, there’s no reason why children can’t interact with the cats. Besides, how are kids supposed to learn how to properly interact with them if they don’t start young?

We play low key jazz and instrumentals. It seems to work. We want a relaxing vibe for both cats and customers.

Cat Cafe w Winie:

Hi. We have rules http://www.cat-cafe.lt/kaciu-kavines-taisykles/ and children must be above six years old. We play jazz. Without radio.

Cat Cafe w Helsinkach:

Hi Luk, I have very tight rules to all customers and children. You can not touch the cat when they are sleeping and no lifting in anytime. We had Helsinki city animaldoctor visiting in out Café a week ago. She said that its so good to see that our cats feels so relaxed and no stress even that we have customers at all the time. If some one does not go by the rules, I but them out very simple! Its been going very good for the cats.

Te wiadomości mnie uspokoiły. Prowadzenie “cat cafe” jest możliwe na całym świecie, więc dlaczego w Polsce miało by się dać. Żebyś jednak zobaczył sedno konfliktu w krakowskiej Kociarni, musisz przeczytać tę opinię:

fbkocia22

Z jednej strony pretensje znawców o złe traktowanie kotów, z drugiej strony pretensje amatorów o… zakazywanie im kontaktu z kotami. Na pierwszy rzut oka można by rzec – kwintesencja polskości, każdemu coś nie pasuje. Ale to nieprawda. 

Kto jest grupą docelową Kociarni?

Jeśli otwierasz mordownię z laną Tatrą, to ofertę kierujesz do meneli. Jeśli otwierasz pub z piwem rzemieślniczym, to oferta jest kierowana do pasjonatów dobrego piwa. Obydwie knajpy mogą zarabiać i wcale nie jest powiedziane, że ta druga będzie zarabiała więcej. Pani Ewa otworzyła kawiarnię dla amatorów kotów, a ofertę skierowała również do profesjonalistów.

Do amatorów, ponieważ “będzie się można z kotkiem pobawić i spędzić czas“. Do profesjonalistów, ponieważ “kotki będą sprowadzane ze schronisk, będą pod stałą opieką i nie będzie się im działa ‘krzywda’“. Jest to błąd, który pociągnął za sobą konflikt wśród gości i lawinę negatywnych komentarzy.

Rozwiązanie jest banalnie proste.

Jeśli ma to być kawiarnia dla wielbicieli i znawców kotów, to niech będzie bariera wiekowa przy wejściu i całkowity zakaz noszenia i głaskania kotów. Chyba, że same zaczną się łasić. Wówczas koty będą jedynie tłem, ale paradoksalnie dzięki temu będą na pierwszym miejscu.

Z kolei jeśli ma to być lokal dla amatorów kotów, to należy wymienić rezydentów w postaci “kocich kundli” na koty rasowe. Zgłosić się o pomoc do kociego behawiorysty, który dobierze do lokalu łaściwe pod względem charakteru koty. Trzy minuty szukania w google i ze strony kotyrasowe.org.pl mam taki cytat:

Koty orientalne, devony, cornish rexy nie będą szczęśliwe, jeżeli będą długo pozostawały same, a jako istoty potrzebujące ciągłych wrażeń i bardzo żywiołowe, będą się nudzić, co prowadzić może do zaburzeń w zachowaniu zwierzęcia. Rasy te są gadatliwe i bardzo towarzyskie, a oprócz tego bardzo lubią ruch i zabawę. Nie będą leżały całymi godzinami na kanapie, one lubią aktywnie uczestniczyć w życiu swojej ludzkiej rodziny.

Grupa docelowa w kawiarni Kociarnia została określona bardzo ogólnie – “zainteresowani kotami”. Tymczasem faktycznie istniejące grupy (amatorzy kotów i znawcy kotów) mają jak widać różne oczekiwania. Nie da się zaspokoić potrzeb obu grup, tak samo jak nie zaspokoi się fana Tatry piwem belgijskim, a smakosza Leffe – Tatrą.

Marketing doświadczeń

pr firmy

“Od doświadczeń klienta do wizerunku firmy”

Zobacz w księgarni

Książka opisuje jak kształtować wrażenia gości poprzez: marketing doświadczeń, stymulowanie satysfakcji gościa, dostarczanie czynników zachwytu, budowę emocjonalnych i pozytywnych opinii o firmie.

Ułożenie stolików a polska mentalność

Jeszcze jedna powtarzająca się opinia zwróciła moją uwagę. Część osób narzeka na ułożenie miejsca zabaw dla kotów na środku lokalu. Ludzie “krępują się” wyjść ze stolika i być w centrum uwagi. Ułożenie stolików w kształt litery “U” również nie przypadło wszystkim do gustu, ponieważ “nie widzi się osoby towarzyszącej, tylko obcą z naprzeciwka”. Tak to wygląda:

kociarnia

Miejsca pod ścianą przypominają trochę siedzenia w miejskim autobusie i  nie wyglądają na wygodne. W pubie byłyby ok, tylko że drewniane. Ale to jest kawiarnia, a kawiarnia w Polsce nie jest miejscem do picia kawy, tylko do spotykania się ze znajomymi. “Cat Cafe” w San Diego i Wilnie zorganizowały przestrzeń bardziej naturalnie:

Cat Cafe w San Diego Cat Cafe w San Diego

  cat cafe vilnus Cat Cafe w Wilnie

Co do umeblowania stolików w literę “U”, to jest to często spotykany układ Japonii. Z tym, że tam za siedziska robią często poduszki i niskie pufy, a ludzie z natury są bardziej otwarci:

cat cafe japan Cat Cafe w Kyoto

Najprostszym rozwiązaniem byłoby zmienić ułożenie w bardziej “polską” wersję z wyższymi stolikami i siedziskami na przeciwko siebie. Inną opcją jest pójście w stronę orientu i dokoptowanie do małych stoliczków poduszek i puf. Wybór wariantu powinien być dostosowany do grupy docelowej. Nie może to być “widzi mi się” właściciela. 

Na koniec sprawa wolontariuszy. Ludziom nie podoba się, że właścicielka zarabia na “darmowej sile roboczej”. Tutaj stanę w zdecydowanej obronie Pani Ewy. To nie jest tak, że prywatne przedsiębiorstwa nie mogą korzystać ze współpracy z III sektorem. Każde Mistrzostwa Świata w piłce nożnej to studnie z pieniędzmi, a pomimo to pracują tam wolontariusze.

W niektórych kocich kawiarniach na świecie wstęp jest płatny. Może w ten sposób dać zarobić fundacji pomagającej kotom? Albo wzorem Starbucks umieścić w menu serię kaw, z których dochód będzie przeznaczony na fundację. O współpracy z III sektorem (CSR) pisałem w artykule na temat reklamy restauracji i kawiarni.

Przy zakładaniu kawiarni trzeba pamiętać, aby nie szukać klientów docelowych w grupach, które się wykluczają. Kibicuję Pani Ewie i “kociej kawiarni”. Miejsce będzie miało się dobrze, gdy Pani Ewa jasno określi dla kogo jest Kociarnia.

Jeśli szukasz pomocy a’la kuchenne rewolucje, to zapraszam do kontaktu:

TAK, chcę skorzystać z pomocy marketingowej

Luk
Polub Luka

Luk

Był szeregowym pracownikiem gastronomii, specjalistą ds. marketingu i właścicielem klubokawiarni. Dzieli się wiedzą i doświadczeniem z tymi, którzy otwierają lokal gastronomiczny. Pomaga młodym osobom rozpoczynającym karierę zawodową. Więcej ->
Luk
Polub Luka
Grupa docelowa kawiarni – na przykładzie krakowskiej Kociarni
5 votes, 5.00 avg. rating (83% score)
  • O, z chęcią byśmy zajrzały do takiej kawiarni. Ale dopiero wtedy, gdy jedno przestanie wykluczać drugie.

  • Roman

    Dziwię się zawsze gdy ludzie otwierają biznes bez analizy rynku. W tym przypadku stawiałbym na amatorów kotów, bo jest ich więcej niż “znawców”.

    • Luk

      Wówczas trzeba by zmienić misję kawiarni, bo odpadają przypadkowe koty ze schroniska.

  • Kitty

    Koty są ze schroniska, bo koty są Fundacji Kocia Akademia.

  • Marta Szczepańska

    Byłam, potwierdzam że nie siedzi się tam wygodnie i ze względu na układ w U i twarde ławki. Do tego brak muzyki (jakiejkolwiek) i odgłosy głośnego tupania z antresoli (prawdopodobnie biegające dzieci chociaż jest zakaz w regulaminie) nie sprzyjają relaksowi. Ale koty wyglądały na szczęśliwe :)