Nie mam samochodu, bo zbieram na samolot

po co mi auto

Czasem ktoś mnie pyta, dlaczego nie mam samochodu. I robi wielkie oczy gdy mówię, że mi niepotrzebny.

Wnioskuję, że powinienem wtedy czuć się jak neandertalczyk. I faktycznie, zawsze żałuję, że akurat nie mam przy sobie maczugi. Samochodu nie mam i nie będę miał. Przy moim obecnym trybie życia jest mi kompletnie niepotrzebny, a na kolekcjonowanie klasyków nie mam jeszcze pieniędzy. Ani nawet garażu.

Osoby mające auto narzekają na drogą benzynę, drogie ubezpieczenia, częste naprawy i jeszcze dziwią się, że ktoś nie chce samochodu. To tak, jakby dziwić się emigrantom, że nie wracają do Polski. Powinni przecież walczyć z fiskusem i płacić haracze jak reszta rodaków. Zdrajcy… Dlatego postanowiłem, że odpowiem wyczerpująco na pytanie po co mi samochód. Ostatni raz. Potem każdemu, kto zapyta dlaczego nie mam auta, będę podawał link do tego artykułu. A więc zaczynając od portfela…

Wolę wrzucić do skarbonki, niż do dystrybutora na paliwo

W czasach liceum wpadło mi do głowy, że fajnie byłoby mieć auto. Myślę sobie, uzbieram tysiączka i kupię jakiegoś oldskulowego Fiata 125p albo innego Poloneza Caro. Już widziałem siebie za kierownicą i machające mi z chodników jasnogłowe… Na ziemię sprowadził mnie kumpel mówiąc, ile kosztuje utrzymanie auta. Rejestracja, obowiązkowe przeglądy, paliwo, ubezpieczenie i inne pierdoły. Do teraz nie rozumiem, jak ktoś zarabiający poniżej trójki może kupić sobie auto i przewalać na niego pół wypłaty. Nigdy nie miałem w zwyczaju żyć ponad stan i brać kredytów na konsumpcję. Ale ja zawsze byłem dziwny. Poza tym…

Dzisiejsze auta są szkaradne!

Gdy patrzę na polskie drogi to wiem, jak czuje się Chińczyk gdy znajdzie się pośród białych. Ford Fiesta, Peugeot 308 czy inny Opel Corsa. Te wszystkie auta są takie same. Co jakiś czas przejedzie jakiś klasyk, odwalona Syrenka, odpicowany Ogórek, albo kanciaty Cadillac. Prawda, że ładnie wygląda? Już takich nie robią.

cadillac

Auto to morderca czasu

Odkąd pamiętam, jeżdżę do pracy autobusem. Jak zarwę noc na pisanie, to w drodze się prześpię. Jak jestem wypoczęty, to poczytam e-booka. A w samochodzie? Póki co nie ma autopilotów, więc nici z chillloutu. Dzięki tym 80 minutom, jakie spędzam codziennie w podróży, mogę przeczytać kilkadziesiąt stron książki. Lubię czytać. Relaksuje mnie to tak samo, jak patrzenie przez okno podczas powrotu z pracy. Gdy przed wiekami mężczyźni wracali z polowania, siadali wokół ogniska i patrzyli w ogień. Dopiero potem szli do jaskini integrować się z resztą rodziny. Facet potrzebuje regeneracji i spokoju, a jazda samochodem mnie nie uspokaja. Wierzycie, że nawet ateiści żegnają się, gdy siadam za kierownicą?

Jak Ty to k… zrobiłeś??

Tak brzmiały pierwsze słowa mojego instruktora, po tym jak dowiedział się, że zdałem egzamin na prawo jazdy.  Nie mam mu za złe, że we mnie nie wierzył. Za pierwszym, zjeżdżając do ośrodka, wjechałem prosto pod zakaz i akurat pod nadjeżdżający autobus. Strach w oczach przemądrzałego egzaminatora bezcenny. Za drugim razem miałem tego samego i zdałem bez problemów.

Po co mi auto?

Niektórzy tłumczą swoje niepowodzenia towarzyskie brakiem auta. No cóż, ja bez auta dorobiłem się i żony i nawet syna! Auto może przydać podczas wyprawy na wakacje. No owszem może, ale czy musi? Od czego są pociągi i samoloty? Lubię komunikację publiczną, choć zdarza się że płata figle.

Auto to na pewno element wygody. Znajomi nie chcą brudzić się dojazdami do pracy autobusem, dlatego kupują auta. Ja nie mam samochodu, do pracy dojeżdżałem zawsze bez problemów a jeśli z problemami to przynajmniej było na co zwalić winę ;) Autem można też się pochwalić. I to rozumiem. Ale jak już pisałem wcześniej, obecne auta mi się nie podobają. Są brzydkie! A znowu te, które mi się podobają – najlepiej amerykańskie klasyki Dodge itp., to kosztują jeszcze ciut za dużo – jak na mnie :) Oczywiście można wziąć kredyt gotówkowy i mam znajomych, którzy tak kupili samochód. Przy okazji polecam zestawienie dobrych kredytów: link. Ale zdecydowanie wolę kupować za gotówkę.

Broń Boże nie twierdzę, że nigdy nie będę miał samochodu. Kupię sobie, kiedy odczuję taką potrzebę. I gdy będzie mnie stać na takie, którym będę jeździł z dumą! Póki co wolę wydawać pieniądze na inwestycje, a nie na przyjemności wyższego rzędu. A jak ktoś pyta dlaczego nie mam auta… to mówię zbieram na samolot ;)

Luk
Polub Luka

Luk

Był szeregowym pracownikiem gastronomii, specjalistą ds. marketingu i właścicielem klubokawiarni. Dzieli się wiedzą i doświadczeniem z tymi, którzy otwierają lokal gastronomiczny. Pomaga młodym osobom rozpoczynającym karierę zawodową. Więcej ->
Luk
Polub Luka
Nie mam samochodu, bo zbieram na samolot
11 votes, 5.00 avg. rating (91% score)
  • Szymek

    Do dziś pamiętam pot pojawiający się na czole oraz nerwowe ruchy naszego wspólnego instruktora, gdy mówił mi że na dzisiaj kończymy naukę prowadzenia automobilu, a on idzie na 30 min. odsapnąć/pomodlić się, bo za chwilę ma “Jazdy” z Łukaszem. hahahahaha ; )