Od Tatry do Pinty. Moja piwna ewolucja

piwna rewolucja

Jeśli na co dzień żłopiesz Tatrę a za najlepsze piwo uznajesz Lecha, to moja historia może być dla Ciebie nadzieją na lepsze jutro. Piwna rewolucja trwa!

Tatra – picie pod chmurką

Moja przygoda z piwem rozpoczęła się od Tatry. Kupowaliśmy ją w Żabce za grosze i oczywiście piliśmy prosto z puszki. Często na ławce. Od tamtej pory jestem gorącym zwolennikiem legalizacji picia pod chmurką. Rolą Tatry było gaszenie pragnienia i spajanie towarzystwa. Nie ma co ukrywać, że z zadania wywiązywała się wzorowo. Nikt nie patrzył na smak: piwo to piwo! I w sumie się nie dziwię, bo wszystkie smakowały tak samo. Choć… wróć! Zdarzało się, że jakiś smakosz doznawał olśnienia i wydawał ciężki i ostateczny osąd: mlask mlask…łeee Tatra się zepsuła! I przez następne 3 miesiące piło się Warkę. Oczywiście z puszki.

Pierwsza praca z piwem

Jeszcze jako nastolatek załapałem się do pracy w markecie na tajemniczo-brzmiącym stanowisku merchandiser. Brak limitu czasowego i praca na dziale z browarami przekonały nastoletniego wówczas Luka. Byłem na bieżąco z promocjami, przedstawiciel czasami rzucił zgrzewką piwa, płaca na poziomie 15zł/h – żyć nie umierać! Na dodatek zauważyłem, że oprócz Tatry i Harnasia istnieją jeszcze inne piwa. I to dwa, trzy razy droższe! Jakieś ciemne, pszeniczne, nawet z drożdżami (sic!). Wtedy zacząłem raz na jakiś czas kupować sobie takie piwne “dziwadła”. I powoli się wkręcałem…

Browar.biz – forum piwne

Gdy tak szukałem informacji o nowych piwach, trafiłem na najsłynniejsze polskie forum piwoszy – browar.biz. Dowiedziałem się, że wszystko co piłem do tej pory to tak na prawdę siki i że wcale nie jestem fajny. Zacząłem czytać i postanowiłem sprawdzić ile w tym prawdy.

Puszkarz – kolekcjonowanie puszek po piwie

Przy okazji próbowania nowych piw zacząłem kolekcjonować puszki. Wiązało się to z ponownym kupowaniem tanich vipów z Biedronki, pilsów typu Tesco czy najchujowszej kolekcji z browaru Głubczyce. Ale czego się nie robi dla powiększenia kolekcji puszek. Gdy lokalny rynek miałem już obeznany, zacząłem jeździć do innych miast, gdzie kupowałem nowe piwa. Znajomi dziwili się mojemu hobby, ale potem sami przynosili mi nowe okazy do kolekcji. Oczywiście nieotwarte. Trwało to do momentu wyprowadzki z Wodzisławia, wówczas wszystkie puszki wyrzuciłem.

Piwa regionalne

W Katowicach byłem częstym gościem sklepów z piwami regionalnymi. Pasja wkręciła mnie na całego. Zupełnie przypadkiem trafiłem do kawiarni “u Rybki”, gdzie na miejscu można było napić się lanej Fortuny i Miłosławia i wielu piw butelkowych. Miałem przyjemność popracować tam trochę. To było grubo przed otwarciem typowo craftowych barów w Kato. Pracowałem, piłem, czytałem blogi piwne… Pierwszy blog na jaki trafiłem i który czytam do dziś to Małe Piwko Bartosza Nowaka.


Własna knajpa z piwami

W życiu wyznaję zasadę, że pojawiające się okazje trzeba wykorzystywać. Dlatego jak tylko trafiła się możliwość wzięcia udziału w projekcie UE na dofinansowanie działalności gospodarczej, to nie zastanawiałem się długo. Postanowiłem otworzyć knajpę z piwami regionalnymi. Akurat w tym samym czasie otwierała się w Katowicach “Biała Małpa” i miałem okazję zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Knajpkę otworzyłem w Wodzisławiu, w moim rodzinnym mieście. Zderzenie z rzeczywistością było twarde. Fanów piw rzemieślniczych i regionalnych w małym mieście jest po prostu niewielu. Częściej znajdzie się amator lanej Tatry za 3zł niż lanej Pinty za 11zł. Lokal prowadziłem przez niecałe 2 lata i była to świetna przygoda. Więcej artykułów w tym temacie znajdziesz w kategorii Prowadzenie knajpy.

Warzenie piwa w domu

O wielu sprawach mam własne i nierzadko inne niż większość. Z resztą wiecie sami czytając posty Luka. Tak samo jest z piwami. Nie uważam się za specjalistę – tych znajdziecie na blogach piwnych. Jestem sympatykiem dobrego piwa. Lubię się napić Portera w zimowy wieczór, Pszeniczniaka latem, orzeźwiającego Lagera po pracy, a moją miłością jest Pale Ale i Koźlak dubeltowy. Na imprezie wolę napić się 3-4 dobrych piw, niż sześciopaka chłamu.
Moja przygoda z piwami trwa nadal, a przede mną nowe wyzwania. Następnym etapem jest uwarzenie własnego piwa w domu.

Zdecydowanie polecam spróbować rzemieślnicze piwa z Pinty i AleBrowaru lub regionalne z Ciechana i Fortuny, niż  “jasne pełne” od których uginają się sklepowe półki. Być może piwna rewolucja wkręci również was. Warto pamiętać, że kupując rzemieślnicze i regionalne piwa, kupujemy piwa produkowane przez pasjonatów a zarazem polskich rzemieślników.

Luk
Polub Luka

Luk

Był szeregowym pracownikiem gastronomii, specjalistą ds. marketingu i właścicielem klubokawiarni. Dzieli się wiedzą i doświadczeniem z tymi, którzy otwierają lokal gastronomiczny. Pomaga młodym osobom rozpoczynającym karierę zawodową. Więcej ->
Luk
Polub Luka
Od Tatry do Pinty. Moja piwna ewolucja
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)