Praca za barem. Kto powinien lać piwo – część 2/3

kto powinien stać za barem

Są zawody, do których blondynka nie pasuje za cholerę (patrz kampania prezydencka). Ale są też takie, do których pasuje idealnie.

W poprzednim wpisie było o zakonnicach za barem, w tym będzie bardziej przyziemnie. Prawie 30% Polaków mieszka na wsiach, gdzie królują lana Tatra i Weekend.

Nie da się oddać klimatu seksistowskiej jaskini samców, umieszczając przy nalewaku przemądrzałą feministkę w brylach a’la Szczuka i owłosionym torsem:

feministka

Ani tym bardziej pisać o tym w stylu popularnonaukowym. A jeśli ktoś w swoim barze zrobi eksperyment z feministką, to niech się koniecznie pochwali efektami.

Zatem, do obsługi wieśniaków najlepiej nadają się biuściaste blondynki. I nie piszę tego, żeby urazić brunetki. One też mają szansę na sukces w branży, choć dużo mniejszy. Udowodnił to już Super Express, więc dyskusja jest zbędna.

Cycki to nie wszystko! Plus pomysł dla oszczędnych

Ważniejsza od biustu jest jednak umiejętność zagajenia gościa. A także niezrażanie się do jego głupkowatego, prostackiego humoru. Konieczność otworzenia gęby wyklucza z gry o bar różowe, obrażalskie blondynki. Za to blondynka niemowa jest dobrym pomysłem. Po pierwsze, budziłaby niemałe zainteresowanie, po drugie – nie odpowiedziała nigdy nic głupiego, a po trzecie i dla niektórych najważniejsze – PFRON dołożyłby się do knajpy.

Blondynka zapewnia właścicielowi większe utargi, a gościom dodatkową atrakcję. Bar przestaje kojarzyć się z zachlanymi mordami kumpli i meczem na telewizorze z kineskopem. Od teraz jest męskim centrum kultury i dobrego smaku. Głubczycki sikacz za 3,50pln nalany przez uśmiechniętą, atrakcyjną blondynkę smakuje lokalnym piwoszom jak irlandzki Guiness. Mrożona pizza z Biedronki podana przez blondwłosą królową baru to przysmak rodem ze słonecznej Italii.

Dla zobrazowania efektu chciałem tu umieścić fotkę znajomej, która pracowała w barze na Zadupiu, ale się nie zgodziła. Zatem poniżej zdjęcie dwóch barmanek, zaczerpnięte z “SE”. Po lewej blondynka z hajsem, po prawej brunetka bez hajsu.

Jak nie blondynka, to ja

Innym trafnym posunięciem jest postawienie za barem samego siebie. Albo całej rodziny. Pomimo, że kolejne odcinki Gessler zdają się przeczyć tej idei. Kto, jak nie właściciel zna najlepiej oferowane produkty? Kto najlepiej zadba o czyste podłogi i nietrzeźwe towarzystwo? Kto będzie przykładał się do pracy bez liczenia godzin do końca dniówki? W końcu, kto nada knajpie klimat, jeśli nie znany właściciel za barem? Dlatego pamiętaj:

  • można nie być stworzonym do pracy za barem,
  • można mieć tyle hajsu, że stanie za barem wydaje się marnotrawieniem czasu,
  • można nie mieć hajsu, zapieprzać na etacie i nie mieć czasu na stanie za barem,
  • można mieć wiele wymówek.

Ale raz na jakiś czas warto nalać piwo swoim gościom. Po pierwsze, masz wtedy lepsze rozeznanie co poprawić, a po drugie, piwo od właściciela smakuje lepiej, niż od blondynki :)

Luk
Polub Luka

Luk

Był szeregowym pracownikiem gastronomii, specjalistą ds. marketingu i właścicielem klubokawiarni. Dzieli się wiedzą i doświadczeniem z tymi, którzy otwierają lokal gastronomiczny. Pomaga młodym osobom rozpoczynającym karierę zawodową. Więcej ->
Luk
Polub Luka
Praca za barem. Kto powinien lać piwo – część 2/3
3 votes, 5.00 avg. rating (75% score)
  • Olo Olek

    na tym zdjęciu to jest chyba facet ;)

    • Luk

      Wujek Google twierdzi, że to “typowa feministka” ;)

      • Nena

        To czemu ma spódniczkę ? ;)

  • niby-naniby

    Blondynka to sprawdzi się w każdym barze! Nie tylko za “Zadupiu” ;)))

    • Luk

      Pewnie :)

  • Luk! Będę miał przez Ciebie koszmary :P – zapewne wiesz o co mi chodzi. A tak btw. nie od dziś wiadomo, że faceci wolą blondynki ;-)

    • Luk

      Pozostaje mieć nadzieję, że do Twojego snu się ogoli :P

  • Kasia

    A gdzie link do 3 czesci bo dawno sie juz tyle nie usmialam :)