Praca za barem. Kto powinien lać piwo – część 1/3

Pub Ogórek

Przeklęcie lokalu przez proboszcza może być zbawienne. Być może nie dla duszy właściciela, ale dla jego knajpy jak najbardziej. Praca za barem może być ciekawa!

Sukces knajpy w jakiejś tam mierze zależy od tego, kto stoi za barem i kto donosi zamówienie. W mniejszych lokalach barmanką i kelnerką jest ta sama osoba. Niekoniecznie płci żeńskiej. Nie będę rozwodził się nad tym, co powinna umieć barmanka/kelnerka. Wszystko to zostało już dawno powiedziane w TVN przez Magdę Gessler. Jak któraś barmanka nie wie, to niech doczyta. Bo jak Gessler zapyta o składniki Quasi Mojito z małży Św. Jakuba, to będziecie wyglądać tak:

barmanka z kuchennych rewolucji
Kuchenne Rewolucje

Kariera na kwejku murowana, ale chyba nie o taką sławę chodzi. Wracając do tematu, kto powinien stać za barem? Najlepiej ktoś, kto przyciągnie klientów. Nie wszystkich rzecz jasna, bo co jest dla wszystkich, to jest dla nikogo. Gdy barmanka oprócz klientów przyciąga media, to sukces gwarantowany. Właśnie o tym będzie te pięć części z serii “Kto powinien stać za barem”. Początkowo chciałem zrobić jeden artykuł, ale zmieniłem zdanie. Sorry, będziecie musieli wejść tu jeszcze dwa razy. Na pierwszy ogień rzucam siostrzyczki:

Zakonnice z ogórem w łapie

W zeszłym roku we Wrocławiu ktoś wpadł na pomysł otworzenia pubu, w którym wódkę miały lać barmanki przebrane za zakonnice. Do tego menu oparte na ogórkach, co by się zboczeńcom odpowiednio kojarzyło. Na efekty marketingu szeptanego nie trzeba było długo czekać. Zakonnice za barem? Nie obyło się bez protestów głupich katolików-socjalistów, dzięki którym wieść o tym pubie rozniosła się po Wrocławiu dwa razy szybciej. I po całej Polsce, bo temat od razu podchwyciły media głównego nurtu. Z tego co pamiętam, to przeczytałem o tej knajpie na Onecie. Podobno ma się bosko:

źródło: Gazeta.pl
BARMANKI ZAKONNICE; źródło: Gazeta.pl

Rzecz jasna, moja noga w tym pubie nigdy nie postanie. Rzygam prostackimi żartami z wiary bardziej niż po przepiciu wódką, ale broń Boże nie mam nic przeciwko, skoro są tacy których to śmieszy. Jest popyt – jest podaż. Swego czasu PO z Palikotem mieli prawie 50% poparcia, więc właściciel nie powinien narzekać na brak klientów. A przecież o to właśnie chodzi w biznesie. Ok, jak przyszły właściciel knajpy może zainspirować się tym przykładem?



Trudno, żebyś kopiował pomysł z zakonnicami, ale zawsze możesz postawić za barem jakiegoś Mahometa. Przyjadą kozojebcy, zastrzelą ci barmanki i będziesz mógł otwierać franczyzę na całym świecie. Z kolei nie polecam próbować tego pomysłu z rabinami w pejsach. Oni wciąż przeżywają Holokaust i nic co ich dotyczy nie jest śmieszne. Wnioski?

Praca za barem musi być ciekawa. Musi być kontrowersja. Najlepiej taka, która dzieli ludzi na pół jak miecz samurajski. Wrocław, Warszawa, Katowice – ok, ale nie testuj tych pomysłów w barach w Zawierciu czy innym Hrubieszowie. Knajpy na zadupiach są nudne, bo i nudni są mieszkańcy zadupiów. Na zadupiach o wiele lepiej postawić za barem b…

Ale o tym w następnej części: link

Luk
Polub Luka

Luk

Był szeregowym pracownikiem gastronomii, specjalistą ds. marketingu i właścicielem klubokawiarni. Dzieli się wiedzą i doświadczeniem z tymi, którzy otwierają lokal gastronomiczny. Pomaga młodym osobom rozpoczynającym karierę zawodową. Więcej ->
Luk
Polub Luka
Praca za barem. Kto powinien lać piwo – część 1/3
4 votes, 5.00 avg. rating (80% score)
  • guttka

    A dlaczego nie mogę udostępnić artykułu na twitterze? ;)

    • Luk

      Zrobione :)

      • guttka

        Super! Dzięki ;)

  • Czekam na następne części :D